Odkąd pamiętam kochałam rysować. Najnudniejsze lekcje nie były mnie w stanie zmęczyć, ponieważ wtedy rysowałam pod ławką karykatury prowadzących nauczycieli, znajomych z klasy a także bajkowe krainy. Z plastyki stale dostawałam wzorowe oceny, ale po maturze wybrałam weterynarię i mój kontakt z rysowaniem w zasadzie się zakończył. Kiedy moja córeczka zaczęła pokazywać talent malarski, zaczęłam ją wspomagać. Kupiłam podobrazia malarskie a także wszelkie media potrzebne malarzowi. Byłam zaskoczona, jak nietrudno w tej chwili uzyskać krosna blejtramy. Kupowałam córeczce podobrazia malarskie gruntowane na jakich zaraz mogła malować. Obie wciągnęłyśmy się w lekcje rysunku w sieci internet. Zaczęłyśmy więc rysować wspólnie ponieważ sprawiało nam to niesłychanie dużo uciechy. Moja córka zapisała się na zajęcia z rysunku do Domu Kultury i co wspaniałe okazała się być jedną z najzdolniejszych uczestników. Zapisywała się także na różne plenery malarskie. Na 1 taki plener malarski wybrałam się wraz z nią. Na początek czułam się niepewnie, lecz pod koniec pleneru umiałam cały dzień rysować, nie czując żadnego zmęczenia i głodu. Prowadzący zapytał się mnie, czy kształciłam się na wydziale malarskim. Był bardzo zdziwiony, kiedy odpowiedziałam mu, że z zawodu jestem weterynarzem. Powiedział mi, że posiadam szczególną wrażliwość oraz zmysł obserwacji. Powinnam rysować nie raz na jakiś czas, ponieważ tworzę prace bardzo profesjonalne. Zmotywowana kilkoma dobrymi słowami rozpoczęłam rysować,  a w końcu zgłosiłam się do konkursu malarskiego na plakat dotyczący ochrony gatunków zwierząt zagrożonych. Zwierzęta znałam przecież doskonale, więc pomysł przyszedł mi do głowy szybko. Miesiąc później dostałam wiadomość, że wygrałam ten konkurs, a nagrodą będzie udział w plenerze w Prowansji…Moje marzenia się spełniają!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *